Projekty międzynarodowe: dlaczego silne zespoły zawodzą, mimo że wszystko wygląda na spójne.
Globalne projekty rzadko upadają dlatego, że ludzie są niekompetentni.
Znacznie częściej zawodzą dlatego, że ludzie wykorzystują swoje kompetencje, opierając się na różnych, niewypowiedzianych założeniach.
W pracy międzynarodowej zespoły mogą być doświadczone, skuteczne i w pełni zaangażowane — a mimo to poruszać się w różnych kierunkach.
Nie dlatego, że się kłócą, lecz dlatego, że działają według innych zasad.
To właśnie w tym momencie projekty zaczynają tracić tempo.
Kompetencje nie gwarantują spójności.
W projektach krajowych wspólne rozumienie „uzupełnia luki”.
W międzynarodowych — tego wspólnego rozumienia często brakuje i zazwyczaj nigdy nie zostaje ono nazwane.
To, co wygląda jak zgoda, często oznacza różne podejścia do odpowiedzialności, różne oczekiwania wobec inicjatywy i odmienne rozumienie momentu, w którym praca jest „zakończona”.
Prosty przykład z relacji Polska ⇄ Szwecja.
Polski zespół słyszy, że decyzja została „wstępnie uzgodniona” i będzie jeszcze „omówiona z zespołem”.
Dla strony polskiej oznacza to, że kierunek jest ustalony.
Kolejny krok to działanie, a szczegóły zostaną dopracowane później. Praca rusza.
Dla strony szwedzkiej oznacza to, że decyzja jeszcze nie zapadła.
Dyskusja zespołowa będzie miała realny wpływ na to, czy i jak projekt będzie kontynuowany.
Obie strony działają w dobrej wierze.
Obie są profesjonalne.
Obie zakładają, że druga strona rozumie sytuację.
Po kilku tygodniach pojawia się frustracja.
Jedna strona czuje, że decyzje są blokowane.
Druga — że jest popychana do decyzji, które nigdy nie zostały uzgodnione.
Nikt nie popełnił błędu.
A jednak tempo spada.
Większość projektów międzynarodowych nie kończy się nagle.
One stopniowo tracą impet.
Sygnały ostrzegawcze są łatwe do przeoczenia.
Spotkania kończą się „zgodą”, ale działania się różnią.
Decyzje wydają się istnieć, ale nic realnie nie posuwa się do przodu.
Odpowiedzialność się rozmywa — bez otwartego konfliktu.
Z zewnątrz wszystko nadal wygląda profesjonalnie.
W środku projektu — energia gaśnie.
Liderzy najczęściej szukają przyczyn w brakach kompetencji, niedoborach zasobów lub niskiej motywacji.
Rzadko patrzą na to, jak na zachowania wpływają nawyki kulturowe.
Dopóki wszyscy są uprzejmi, kompetentni i współpracujący, napięcia traktowane są jako chwilowe, a nie strukturalne.
Gdy wyniki zaczynają spadać, zaufanie jest już osłabione.
W projektach międzynarodowych wysiłek nie zawsze przekłada się na rezultaty.
Gdy zespoły pracują bez wspólnych zasad, odpowiedzialność staje się niejasna.
Decyzje trwają dłużej.
Zabieranie głosu staje się ryzykowne.
Odpowiedzialność się rozprasza, zamiast się klarować.
To nie jest problem ludzi.
To problem koordynacji — kształtowany przez kulturę.
Silne przywództwo w środowisku międzynarodowym nie polega na „korygowaniu ludzi”.
Polega na ujawnianiu założeń.
Uzgadnianiu sposobu podejmowania decyzji.
Doprecyzowaniu odpowiedzialności — wykraczając poza nazwy stanowisk.
Budowaniu wspólnego sposobu pracy.
Bez tego nawet silne zespoły działają poniżej swojego potencjału — po cichu.
Bo w pracy międzynarodowej nieporozumienia rzadko brzmią jak konflikt.
Najczęściej brzmią jak zgoda.
𝑆𝑖𝑚𝑝𝑙𝑦 𝑎ℎ𝑒𝑎𝑑. 𝐴𝑐𝑟𝑜𝑠𝑠 𝑐𝑢𝑙𝑡𝑢𝑟𝑒𝑠.